Termin guerilla marketing (w wolnym tłumaczeniu „marketing partyzancki”) powstał na potrzeby określenia w jednoznaczny i spójny sposób takich działań promocyjnych, które w mocno niekonwencjonalny sposób kreują markę czy produkt na rynku, najczęściej przy ograniczonych zasobach. Clue guerilla marketingu polega na zastosowaniu niespotykanych do tej pory w reklamie środków, często wywołujących u odbiorcy silne emocje jak szok, niedowierzanie czy nawet strach.

Współcześnie coraz większa część społeczeństwa staje się odporna na tradycyjne formy reklamy i to właśnie ona stanowi grupę docelową kampanii opartych o guerilla marketing. W marketingu partyzanckim jako przestrzeń reklamową wykorzystuje się naturalne środowisko odbiorców – ulice miast, centra handlowe czy budynki użyteczności publicznej. Spektakularna akcja typu flash mob na jednym z wielkich placów skutecznie wykreuje dynamiczny wizerunek naszej firmy w oczach odbiorców i zapewni, że będą oni rozmawiać o reklamowanej marce, a ich rozmowy staną się bezcennym nośnikiem informacji – tzw. plotką!

U podstaw tego typu marketingu, jak opisany powyżej leżało założenie, że będzie on adresowany raczej do małych i średnich przedsiębiorstw – niskim nakładem kosztów miał umożliwiać im efektywne konkurowanie z potężną, często międzynarodową konkurencją. Guerilla marketing otworzył mało znanym markom drogę do zaistnienia w świadomości szerszej grupy odbiorców. Pisząc o marketingu partyzanckim nie sposób nie wspomnieć o tym, co wyróżnia go spośród innych form reklamy, a są to przede wszystkim: chęć tworzenia długotrwałych relacji producent-klient, synkretyzm form przekazu, rezultaty często niewspółmiernie większe niż poniesione koszty czy pozytywny efekt uboczny w postaci marketingu szeptanego – nie do przecenienia dla każdej marki, która chce się wybić na rynku.