Guerilla marketing (lub jeśli ktoś woli: marketing partyzancki) stawia sobie za cel jedno: absolutnie zaskoczyć odbiorcę, zwalić go z nóg, tak aby sam zainteresował się reklamowanym produktem, żeby wydawał się on mu trendy, jazzy, super – jednym słowem na czasie. Spece od guerilla marketingu osiągają wspomniany efekt poprzez użycie nietuzinkowych metod, jak np. rzucające się w oczy akcje w centrach wielkich miast, za każdym razem jednak z wykorzystaniem jak najmniejszych środków.

Główną zaletą reklam opartych o guerilla marketing jest to, że są nieoczekiwane, dlatego odciskają tak wielkie piętno w świadomości odbiorcy. Oczywiście, wymaga to od twórcy niebanalnego pomysłu i konsekwencji w osiąganiu celu, ale na pewno się opłaca. Współczesny konsument niczym lekooporne bakterie stał się nieczuły na reklamy i coraz trudniej go przekonać sztampowym spotem czy artykułem sponsorowanym.

Opisane wyżej trendy szybko dotarły do Polski. Jaskrawym przykładem niech będzie mająca miejsce kilka lat temu, przy okazji otwarcia galerii handlowej Złote Tarasy w Warszawie, akcja promocyjna serwisu aukcyjnego Allegro.pl. Akcje wpisujące się w to, co nazywamy guerilla marketing zawsze niosą ze sobą pewien ładunek spektakularności i często mogą być interpretowane jako działania na granicy prawa. W tym przypadku grupa osób z napisem „Na Allegro może kupisz to taniej” na kurtkach pojawiła się w centrum handlowym i to w dniu jego otwarcia!